Gdy ktoś dotrze do Gdańska albo organizuje przemieszczenie się po Trójmieście, w głowie rodzi się pytanie o sposób poruszania. Zdarzało się, że odpowiedź była prosta - niegdyś panowały taksówki z uchwytami na bagaże i licznikami. Obecnie sytuacja zmieniła się całkowicie. Wiele opcji czeka teraz na pasażerów. Bolt czasem lepszy, innym razem Uber. Czasem jednak wygodniej skorzystać z osobnego auta zaopatrzonego przez firmę. Wybór trudno uznać za oczywisty. Porównanie najczęstszych sposobów podróżowania pokaże różnicę w kosztach, przyjemności jazdy, ochronie i możliwościach dotarcia. Od cen po to, jak się czujesz w aucie – wszystko razem daje obraz sytuacji. Zerknij na dane, a od razu zobaczysz: samochód z kierowcą w Gdańsku to nie zawsze konieczność. Czasami lepiej zadzwonić po kurs przez telefon. Jak działają Bolt i Uber w Trójmieście? Teraz już trudno sobie wyobrazić transport bez Bolt i Uber – działają zupełnie inaczej niż dawniej. Co zaskakuje nowych użytkowników? Szybkość, z jaką wszystko się dzieje. Aplikacja działa płynnie, nie ma zbędnych krokov. Ktoś otwiera telefon, dodaje adres, potem punkt docelowy pojawia się sam. Cena pokazuje się niemal od razu, nikt nie musi zgadywać kosztów. Nikt też nie czeka godzinami na odpowiedź. To sprawdza się szczególnie wieczorami. System radzi sobie dobrze nawet przy większym ruchu. Ludzie jeżdżą spokojniej, bo wszystko widać przed rozpoczęciem kursu. W Gdańsku, ale też w Sopocie albo Gdyni, taksówki są często blisko, zwłaszcza gdy idzie się do centrum. Tymczasem rano i wieczorem, kiedy ulice się zapychają, trudniej złapać auto. To samo dzieje się, gdy gra zespół rockowy na nadmorskim placu, czy urabia się folkowe śpiewy przy doku. Ktoś może czekać dłużej - bo po prostu kursów brakuje - a opłata skacze dwukrotnie, czasem więcej. Ponieważ cena biletu, który zwykle wynosi 40 zł, nagle skoczy do 80 albo i 100 zł. Taki właśnie sposób ustalania stawek najbardziej denerwuje użytkowników platform przejazdów. Czym się różni prywatny transfer od Ubera i Bolta? Prywatny…